Tajlandia ma w sobie coś magicznego. Z jednej strony zgiełk, zapach przypraw i uliczne tuk-tuki Bangkoku, z drugiej – ciche zatoczki, błękitna woda i zachody słońca na jachcie. Właśnie tak wyglądała nasza podróż w dniach 18–31 października 2025 roku.

Najpierw Bangkok – miasto, które nigdy nie śpi

Zanim wskoczyliśmy na jacht, zrobiliśmy mały city break w Bangkoku. Trzy dni pełne kolorów, dźwięków i… ulicznego jedzenia, które uzależnia od pierwszego kęsa. Zwiedziliśmy Wielki Pałac Królewski, Świątynię Szmaragdowego Buddy i słynne Wat Pho z ogromnym leżącym Buddą – te miejsca robią wrażenie nawet na najbardziej opornych turystach. Wieczorem spacerowaliśmy po ulicach Bangkoku, gdzie życie toczy się 24/7. Muzyka, street food, masaże stóp i zapach mango sticky rice unoszący się w powietrzu.

Phuket – ruszamy w drogę po rajskich wodach

Po miejskim zgiełku przyszedł czas na to, co kochamy najbardziej – morze i wiatr w żaglach.
Z Phuket ruszyliśmy w nasz tygodniowy rejs i od razu wiedzieliśmy, że będzie to coś wyjątkowego.

Codziennie budziliśmy się w innym miejscu: Phi Phi, Krabi, Koh Yao i wiele innych…
Rafy koralowe, zatoki otoczone wapiennymi skałami, plaże z białym piaskiem i woda tak przejrzysta, że można było zobaczyć własne myśli.

Jednym z punktów na naszej trasie była kultowa James Bond Island, znana z filmu „Człowiek ze złotym pistoletem”. Ta skalna formacja wygląda tak, jakby natura stworzyła ją wyłącznie po to, by stała się sławna. Wysoka, smukła, wyrastająca prosto z wody — robi ogromne wrażenie na żywo.

Wpłynięcie między wapienne ściany zatoki Ao Phang Nga to jak przeniesienie się do innej epoki. Cisza, echo odbijające się od skał, łódki sunące pomiędzy mangrowcami… To jedno z tych miejsc, gdzie robi się tysiąc zdjęć, a każde wygląda jak pocztówka.

Jednym z najbardziej energetycznych punktów naszego rejsu było słynne Phi Phi.
Za dnia — raj pocztówkowy: wapienne klify wyrastające z wody, białe plaże, gładka jak szkło woda. Ale nocą… zaczyna działać magia.

Na plaży pojawiają się tancerze ognia, których pokaz oglądaliśmy z zapartym tchem.
Wirujące płomienie, akrobacje, muzyka i piasek pod stopami — to było jak wejście w inny świat. A potem… impreza na plaży, która wciąga nawet najbardziej nieśmiałych.
Wszędzie śmiech, światła, drinki kokosowe i ludzie, którzy przyjechali tu z całego świata, by poczuć to samo: wolność tropikalnej nocy.

Filmiki, które stamtąd przywieźliśmy, mówią jedno — Phi Phi absolutnie rządzi nocnym życiem.

Trudno to opisać – to trzeba poczuć.
Gdy rano wstajesz, otwierasz oczy, a przed Tobą turkusowa zatoka i zapach morza, wiesz, że żyjesz naprawdę. Ten rejs był dokładnie tym – oderwaniem się od codzienności, totalnym resetem i najlepszym sposobem, by zobaczyć Tajlandię od strony, której nie znają zwykli turyści.


Dołącz do nas następnym razem!

Każdy rejs to inna historia, inna załoga, ale zawsze ten sam klimat – wolność, przygoda i dobra energia. Jeśli marzysz o tym, żeby uciec od rutyny, poczuć wiatr, słońce i magię egzotycznych wysp – napisz do nas. Kolejny rejs już zaplanowany… może tym razem popłyniemy razem?



Na początku września mieliśmy przyjemność zorganizować wyjątkową konferencję biznesową dla naszego klienta. Spotkanie odbyło się w dniach 3–5 września w pięknym otoczeniu Sol Marina w Grano Hotel w Gdańsku.

Trzy dni wypełnione były połączeniem pracy i przyjemności. Z jednej strony – merytoryczne spotkania, networking i wymiana doświadczeń, z drugiej – chwile relaksu i integracji w niepowtarzalnej atmosferze.

Największą atrakcją była z pewnością integracja na morzu – 4 września uczestnicy mieli okazję spróbować swoich sił w żeglarstwie – wiatr, fale i spora dawka zdrowej rywalizacji w trakcie regat sprawiły, że integracja nabrała wyjątkowego charakteru.

Po dniu pełnym wrażeń czekały nas wspólne kolacje, relaks w basenie i jacuzzi oraz dużo okazji do rozmów w mniej formalnej atmosferze. To właśnie połączenie merytoryki z dobrą energią sprawiło, że całość miała naprawdę wyjątkowy klimat.

Konferencja w Gdańsku okazała się świetnym przykładem, że biznes i integracja mogą iść w parze – a czas spędzony razem w tak pięknym miejscu zostawia mnóstwo dobrych wspomnień.

👉 Jeśli i Ty marzysz o zorganizowaniu szkolenia, konferencji czy wyjazdu dla pracowników albo klientów, który połączy pracę z dobrą zabawą pod żaglami – odezwij się do nas. Pomożemy stworzyć wydarzenie, które uczestnicy zapamiętają na długo! ⚓

W czerwcu mieliśmy przyjemność poprowadzić naprawdę wyjątkowy rejs we Francji. Klient zgłosił się do nas z pomysłem: „Chcemy być na targach w Cannes, ale… inaczej. Z klasą, na luzie, z morzem w tle.”
No to ruszyliśmy z organizacją!

Zorganizowaliśmy rejs na katamaranie Bali 4.6 z 2025 roku – pływającej willi z widokiem 360°, gdzie kawa smakuje lepiej, a rozmowy biznesowe toczą się przy zachodzie słońca, a nie w dusznej salce konferencyjnej.

🛥️ Pływające biuro z klimatem

Katamaran był nie tylko środkiem transportu. Był bazą. Miejscem spotkań. Sceną dla prezentacji. Przestrzenią do odpoczynku i rozmów z partnerami w naprawdę dobrym stylu. Było miejsce na garnitury i na klapki. Na poranne maile i wieczorne wino. I to wszystko na pokładzie, z szumem fal w tle.

🌍 Kierunki: klasyka Lazurowego Wybrzeża

W planie rejsu znalazły się porty, które łączą prestiż z luzem:

  • Marina Cogolin – spokojna, elegancka, rzut beretem od Saint-Tropez.
  • Saint-Raphaël – idealna na techniczny pit-stop i szybki lunch na lądzie.
  • Cannes – serce wydarzeń. To właśnie tam, zacumowani w samym centrum, stworzyliśmy mobilne centrum dowodzenia.

Katamaran był dostępny dla gości, partnerów, znajomych z branży. Wpadały osoby z ciekawości, a zostawały na wieczorną rozmowę i zachód słońca. Networking? W naturalnym stylu.

👔⛵ Biznes + morze = to działa

Coraz więcej firm odpuszcza sale konferencyjne i zamiast tego… wskakuje na jacht. I my się temu nie dziwimy. Na pokładzie można pracować, omawiać projekty, prezentować oferty – a przy tym odpoczywać i łapać zupełnie inną perspektywę.

Dla nas to nie pierwszy taki rejs, ale każdy jest inny. Tu zadbaliśmy o każdy szczegół: trasę, zaplecze, komfort klienta i jego gości, a nawet to, żeby prosecco było odpowiednio schłodzone 😉

💡 Chcesz powtórzyć ten scenariusz?

Jeśli myślisz o obecności na branżowym evencie (ale nie nudno), rejsie z klientami albo zespołem, połączeniu biznesu z przyjemnością, to serio – to działa.

Zorganizujemy wszystko od a do z : jednostkę, trasę, porty, zaplecze, lokalnych dostawców i serwis na pokładzie. Do tego jesteśmy elastyczni, zorganizowani i bez napinki. Bo wiemy, że na morzu – jak w biznesie – liczy się dobry wiatr, właściwa załoga i plan, który można zmienić, gdy pojawi się lepsza okazja.


📩 Daj znać, co chodzi Ci po głowie: biuro@narejsy.pl